W kategorii | Opinie i komentarze

Jak się bada wirus nowej grypy?

Napisany 04 Maj 2009 przez swinska-grypa.net



Iwona Hajnosz: Do państwa laboratorium trafiają próbki pobrane od wszystkich pacjentów, u których lekarze podejrzewają zakaźne choroby, teraz świńską grypę. Dlaczego akurat do tego laboratorium?

Dr hab. Włodzimierz Gut: Laboratoria mają swoje poziomy hermetyczności, wyróżnia się na świecie cztery. Nasze ma trzeci poziom zabezpieczeń, co oznacza m.in., że gwarantujemy, iż żaden patogen, który trafi do nas na badania, nie wydostanie się na zewnątrz. Spełniamy najbardziej rygorystyczne wymogi bezpieczeństwa. Dość powiedzieć, że wyposażenie naszej placówki pochłonęło półroczny budżet całego PZH. Drugim porównywalnym z naszym punktem jest placówka w Puławach, ale jest ona w wojskowych strukturach natowskich.

Jak się bada niebezpieczne wirusy?

- Najpierw trzeba je namnożyć, to dlatego tyle mówimy o rygorach bezpieczeństwa. Musimy umieć zagwarantować, że cokolwiek tutaj zrobimy, nic nie wydostanie się na zewnątrz. Bez względu na to, czy będziemy badać wirus ebola, czy patogen odpowiedzialny za kleszczowe zapalenie mózgu. Czy pani wie, że kiedyś myślano, żeby wykorzystać go jako broń biologiczną? Po góra 48 godzinach, kiedy już potrafimy zidentyfikować, co wywołuje chorobę, wyniki poprzez sieć WHO konfrontujemy z innymi ośrodkami na świecie. Rozsyłamy je z prośbą o sprawdzenie i potwierdzenie do Londynu, Hamburga, Atlanty. Tutaj trzeba mieć pewność, że nie ma błędu.

A czy badania potwierdzające obecność wirusa świńskiej grypy są skomplikowane?

- Niezbyt. Tego typu wirusy są nam znane od dawna. To przecież tak naprawdę ludzkie wirusy, które się zeświniły. Tego typu grypa w marcu atakowała już USA, ale wtedy nikt nie zmarł. To nie była interesująca sprawa, bo sławę zdobywa tylko ten wirus, który zabija. Dlaczego zaczęli umierać mieszkańcy Meksyku? Oto pytanie, na które teraz świat próbuje sobie odpowiedzieć: dlaczego ten sam wirus w jednym kraju zabija, w innym nie? Po jakimś czasie i do tego dojdziemy.

Jak wygląda praca takiego zespołu jak pana w czasie stanu podwyższonej gotowości? Wychodzicie w ogóle z tego laboratorium?

- To nie tak. U nas obowiązuje zasada: zrób, zabezpiecz, wyjdź. Nie wolno nam tu przebywać ani minuty dłużej, niż tego wymagają procedury badawcze. Nuda w takim laboratorium może być bardzo niebezpieczna! Stale jesteśmy pod telefonami, gdy dostajemy komunikat: “Mamy gościa” natychmiast go badamy i ustalamy, od kogo przybył i z kim miał kontakt. Na tym właśnie polega nasza praca.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Dodaj komentarz